Szukaj przepisu

Galareta wieprzowa- zimne nóżki

Pin it

Czas przygotowania: 2,5 godziny Drukuj przepis

W wielu przepisach znajdziecie jako jeden ze składników: żelatynę. Jest to dla mnie zawsze zdziwienie, gdy czytam takie receptury. Wielokrotnie robiłem zimne nóżki i nigdy żelatyna nie była potrzebna, aby całość się związała. Sekretem jest odpowiednia proporcja wody oraz nóżek wieprzowych, w których jest najwięcej kleju. Jeśli nie będziemy przesadzać z ilością płynu wszystko ładnie nam się ściągnie.

  • Składniki:

  • 4 nogi przednie wieprzowe
  • 2 golonki wieprzowe
  • 1 cebula
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 pietruszka
  • 1 seler
  • liście laurowe
  • ziele angielskie
  • pieprz ziarnisty, sól morska

Przepis

Oczyszczone, umyte nóżki i golonki wrzucamy do zimnej wody (woda powinna wystawać lekko ponad mięso) i zagotowujemy. Następnie szumujemy całość. Potem dodajemy warzywa i przyprawy do smaku. Gotujemy do miękkości na małym ogniu ok. 2 h. (w celu otrzymania jeszcze więcej "kleju" gotujemy 3-4h.). Wyciągamy mięso, a następnie je obieramy i kroimy w kostkę. Wywar doprawiamy jeszcze na końcu ewentualnie solą (ją dajemy tylko na końcu, wtedy otrzymamy klarowniejszy wywar) i pieprzem, i przecedzamy, po czym dorzucamy do niego mięso.

W salaterkach można na dnie ułożyć ugotowaną marchewkę, jajko na twardo i nać pietruszki. Całość zalewamy wywarem z mięsem. Odkładamy najlepiej na całą noc w chłodne miejsce. Zimne nóżki najlepiej podawać polane sokiem z cytryny lub octem jabłkowym.

Przepisy i porady godne polecenia:

Komentarze:

  1. robert pisze:

    dziś go robię zbaczymy co wyjdzie!!! napewno dam znać!!!

  2. smakosz poszukiwacz pisze:

    Normalna galareta,jaką na Podlasiu i wschodniej części Mazur robi prawie każda starsza gospodyni.Jest pyszna.Można dodawać troszkę innych mięs,można głowiznę.Tylko robi się większą ilość,na gorąco wlewa się do słoików i wekuje lub do słoika z zakrętka i odwraca się słoik do góry dnem.Jak trzeba,wyciąga się z piwniczki taki słoiczek i gotowe danie.

  3. Tośka pisze:

    Moje pytanie jak wleję do słoika, nie trzeba zagotowywać, żeby słoik się zamknął. Dopiero wtedy do piwnicy.??????????????

  4. Kapitan Cook pisze:

    Można lekko zapasteryzować jeśli nie zamierzamy spożyć w najbliższym czasie.

  5. fredka pisze:

    a kiedy się dodaje czosnek i cebule?

  6. Kapitan Cook pisze:

    Pod koniec gotowania można dodać

  7. Marta pisze:

    Jestem z opolskiego i u nas tez się robi tak galaretę i to każda gospodyni nie tylko te starsze a zelatynę dodajemy tez jak robimy z samego kurczaka bo nie kazdy lubi te owłosione nogi własnie teraz robie pozdrawiam smakoszy

  8. smakosz pisze:

    przepis jak najbardziej smaczny. Ale żeby efekt wizualny był należy płyn sklarować. Nie będę tu się rozpisywał jak to zrobić bo każdy wie, ale efekt końcowy? Smak, smakiem, ale wygląd też się liczy.

  9. Kapitan Cook pisze:

    klarowany płyn nie zmiania smaku ale oczywiście ładniej wygląda. ja przedstaeiłem tu przepis mojego dziadka który nigdy się w to nie bawił. jeśli ktoś chce to wystarczy letnim wywarem zalać pianę ubitą z 4 białek (po 2 białka na litr płynu). następnie zawiesinę zagotowujemy przy okazji intesywnie mieszając trzepaczką. potem zdejmujemy z ognia. po 10 minutach powinny wypłynąć ścięte białka. zbieramy je i płyn przelewamy przez gazę. ot i mamy przezroczysty bulion.

  10. Aga pisze:

    Witam .a czy ktos wie jak uratowac taka galaretke? Ugotowane rozlane w naczynia ale po nocy konsysten ja niestety nie za dobra…niestety za duza ilosc wody a bez dodatku zelatyny.Idzie cos z tym zrobic?

  11. Kapitan Cook pisze:

    wszystko trzeba ponownie podgrzać i dodać żelatynę. no chyba że w osobnym naczyniu ugotujesz nową galaretę bardzo intensywną i połączysz z tą

  12. sołtys z Łasku pisze:

    nie przeginac z tym klarowaniem w tych szumowinach jest najwiecej dobroci

  13. sołtys z Łasku pisze:

    i zadnych zelatyn, lej wody tyle zeby tylko zakryc nozki, popsuc nie mozna

  14. godart pisze:

    Pycha, lecz był problem z „gotowaniem w zimnej wodzie”…

  15. radomianka pisze:

    Jeśli chodzi o proporcje na każdy kilogram nóżek 2 litry wody. Zawsze nogi zalewamy zimną wodą i gotujemy na maleńkim ogniu, nie wrzucamy na wrzątek i pilnujemy by woda się „nie zbalwaniła”, gdyż galrata będzie mętna. Oczywiście pamiętami też o zdejmowaniu szumowim. Ja jeszcze na samym końcu zbieram delikatnie tłuszcz, który nagromadził się w czasie gotowania. NIGDY nie dodaję żelatyny, a galareta jest super „twarda”. Pozdrawiam.

  16. marco pisze:

    Pomocy! tak bardzo chciałbym zrobić samodzielnie galaretę – proszę o wyjaśnienie frazy:”Oczyszczone, umyte nóżki i golonki gotujemy w zimnej wodzie (woda powinna wystawać lekko ponad mięso).”
    nie wiem jak mam to zrobić zawsze jak gotuję, woda mi się grzeje :(

  17. Kapitan Cook pisze:

    he. oczywiście chodziło, że wkładamy do zimnej wody, następnie stawiamy garnek na kuchence i normalnie zaczynamy gotować ;)

  18. kristina pisze:

    dziękuję za przepis,zawsze tak robilam,ale nie dodawałam cebuli i czosnku…

  19. Jama pisze:

    a co to znaczy „szymujemy całość” szukam naet w Internecie i jakos nie moge znalezc znaczenia tej czynnosci po co zreszta takie „wyszukane regionalne slowa” uzywac??? przeciez nie kazdy jest z tych samych rejonow kraju…………

  20. Kapitan Cook pisze:

    Chodziło oczywiście o szumowanie, czyli zbieranie ściętego białka z powierzchni płynu.

  21. Alex pisze:

    Witom…na śląsku galareta robi się podobnie,tylko nie daje się warzyw jeśli chcemy do słoików(krauza,weki)dać,bo wtedy szybko się psuje.Można dodać ziele angielskie, listek „bobkowy” odrobina majeranku…..ale wtedy to już bardziej głowizna niż nóżki…. Z tym szumowaniem to jest tak……zamiast zbierac z góry te mikroelementy… nalać łyżkę octu…ale już nie gotować…..można kwasek cytrynowy(nie sok z cytryny)chodzi wyłącznie o galaretę w słoikach… która może wtedy stać nawet 6-9 miesięcy(w ciemnym i chłodnym miejscu)….ale słoiki muszą być wyparzone a cały fleisz gorący…czyli spasteryzowany zanim trafi do słoika. My dajemy nóżki, golonka i głównie głowa…która jest dosyć tłusta,a wywar robi z tłuszczu naturalną warstwę w słoiku. Mięso trzeba warzyć około 4,5 godziny, aby odchodziło od kości…oraz aby nie przeżyły przetrwalniki chorobotwórcze.Nie dawać żelatyny….bo ona nie może się gotować w tem.100 stopni,więc jest najbardziej podatna na grzyby(taki agar).Ilość kleju(spoiwa) z wywaru,jest wystarczająca, aby mocno ściąć wywar….no chyba że na jedno golonko….dajemy kibel wody……to wtedy nici z „galertu”

  22. Jajacek pisze:

    Ja posiekany czosnek dodaję do salaterek już w czasie stygnięcia wywaru a cebulę opalam na czarno i wrzucam do gotującego się wywaru.

  23. Aga pisze:

    Czy przez te kilka godzin gotowania galarety mam ją gotować pod przykryciem , czy
    w odkrytym garnku? Proszę o odpowiedź.

  24. Aga pisze:

    I jeszcze chciałabym się dowiedzieć w którym momencie trzeba posolić?

  25. Kapitan Cook pisze:

    pod półprzykryciem, trochę solimy na początku, a dosalamy na końcu.

  26. emeryt do marco pisze:

    a ja jak już gotuję, to woda mi się już nie grzeje,bo jest już podgrzana na maxa.

  27. Mark pisze:

    nie rozumie jednej rzeczy w tym przepisie jak można gotować golonki w zimnej wodzie ?

  28. Kapitan Cook pisze:

    wrzucamy do zimnej wody :)

  29. elemis pisze:

    Super.pierwszy raz wyszedł mi tak dobry jak u mamy. Wcześniej zawsze coś mi nie pasowało…dzięki pozdrawiam

  30. kuchara pisze:

    Pan Cook, to chyba młodziutkim kucharzykiem jest :) SOLIMY ZAWSZE NA KOŃCU. Galareta ma „mrugać” około 4 godzin. Jeśli będzie się „gotować” w osolonej wodzie – będzie mętna jak bagno. Sól zmętni rosół z nóżek i dlatego niektórzy muszą klarować. Radzę doprowadzić do wrzenia, zebrać szum, przykręcić gaz do minimum (indukcję na 2 lub 3) i zapomnieć na 4 godziny o galarecie. Nic nie przyprawiać. Dopiero na koniec, po 4 godzinach i po wyjęciu nóżek, warzyw etc z wywaru – przyprawiamy solą. Panie Cook.
    Dobra,pachnąca, esencjonalna i smaczna galareta w 2 godziny????
    Nie ma takiej możliwości.
    :D

  31. Cronox pisze:

    Kuchara dobrze gada. :)

  32. pasjonatka kuchni pisze:

    Kuchara ma zupełną rację – co do czasu gotowania. Ja do mojej galarety daję nóżki wieprzowe , kawałek wołowiny z kością /dla smaczku/ i jakieś części z kurczaka – czosnek zmiażdżony dodaję pod koniec gotowania i posiekaną zieloną pietruszkę . Ubieram pięknie miseczki plasterkami jajka na twardo, groszkiem zielonym ,plasterkami gotowanej marchewki . Wygląda cudownie a jeszcze lepiej smakuje.

  33. dzabski pisze:

    Fajna strona, pólgodizny szukalem ile tej wody. Teraz wszystko wiem ale tylko dzieki pytaniom internautow. Fajnie ze Kpitan Cooker odpisuje na pytania :)

  34. kaska pisze:

    a marchewki nie dodaje sie do wywaru ?

  35. Kapitan Cook pisze:

    Można dodać, ale nie za wiele bo będzie za słodki

  36. irenka pisze:

    aby uzyskać doskonałą klarowność dodaję do odszumowanego wywaru( do rosołu też) ugotowane,obrane jajko na twardo.

  37. Kaśka pisze:

    Zrobiłam i wyszło super :) – dziękuje !

  38. Ala pisze:

    Jestem pod wrazeniem nie tylko przepisu, ale rowniez I super komentarzami. Lubie bardzo gdy odpowiada sie bez zlosci I sarkazmu nawet na najglupsze pytania…nie każdy przecież jest kucharzem od urodzenia…zafajna atmosfera tu panuje…bede wracać…pozdrawiam wszystkich :-)))

  39. Tomek pisze:

    Właśnie robię taką galaretę, jak w przepisię Kapitana Cook’a. Zajrzałem tu na moment, aby sobie przypomniec, czy to aby tak szło, bo zwykle gotuję „z pamięci” I dorzucę jeszcze, ze na wschodzie tej dawnej, a i obecnej Polski nazywa się tą potrawę „studzieniec”, „studzielina” bądź też „studzinina” . Wszytkie nazwy jako pochodne od słowa „studzić” – znaczy schładzać. I juz wiadomo, dlaczego „zimne nózki”… Jeszcze dwa słowa nt. dodatku czosnku. Mój rodzinny (od pokoleń) przepis nakazywał dodawać czosnek (kazdy ząbek obrany i lekko zgnieciony) już na etapie dodawania innych warzyw, lecz w o wiele wiekszej ilości. Uwaga : jedną główkę na 1 kg miesa. Jak mówiła moja babcia – nie bedzie taki „chamski”. Można nawet nie wyjmować takich rozgotowanych ząbków czosnku i pozostawic je w studzieninie. Przypomina to łagodny smak główek czosnku grilowanych w folii aluminiowej … Ale to juz całkiem inny temat. Pozdrawiam….

  40. lustereczko pisze:

    a ja zdecydowanie wole takie jędrne ciepłe nóżki

  41. eliza pisze:

    pierwszy raz w zyciu robie galarete. wywar jest metny!!!!! co mam zrobic ratunku!!!!!

  42. Kapitan Cook pisze:

    U mnie wywar jest lekko mętny i to nie przeszkadza w smaku. Jeśli chcemy ekstra klarowny to do zimnego wywaru wlewamy pianę z 2 białek, potem gotujemy i gdy piana wyjdzie na wierzch przecedzamy kilkukrotnie przez gazę.

  43. Magda pisze:

    jeśli ktoś tu jest właśnie teraz…. b.proszę o podpowiedź..
    pierwszy raz w życiu się za to zabrałam. nóżki gotowały się 3 godz i są miękkie ale okazało się, że nie wiem jaka część nóżek nadaje się do zjedzenia…;( jakoś wydawało mi się, że samo mięsko ale nie znalazłam go więcej niż łyżeczkę od herbaty… czy to możliwe, że tylko mięsko? bardzo proszę o podpowiedź…. ale pytanie aktualne tylko przez godzinę… dzięki.

  44. Kapitan Cook pisze:

    Mój dziadek skrawał wszystko, nawet skóry. Co kto lubi. Jeśli wolisz chudszą wersję to polecam dodać do gotowania kawałki innego mięsa. Będzie wtedy bardziej mięsne

  45. Magda pisze:

    już za późno…;( …nie powiem co zrobiłam ale następnym razem będzie lepiej..;)
    pozdrawiam wszystkich.

  46. Mytong pisze:

    Super przepis. Wszystko wyszło elegancko i galareta jest palce lizać. Ja skroiłem wszystko, ze skórą włącznie. Jest tak mięciutka, że w ogóle jej nie czuć podczas jedzenia jako skórę, tylko jak mięso, tylko troszkę inne.
    Pozdrawiam autora i wszystkich czytających ten przepis.

  47. baja pisze:

    Pierwszy raz robie i za ok 5 godzin podziele sie wrazeniami. Pozdrawiam.

Skomentuj


+ jeden = 8