Przepis na tradycyjne domowe pączki pochodzi od mojej babci. Nie zapomnę tych zimowych wieczorów, gdy wraz z babcią męczyliśmy się z pianą, która nękała nasze pączki w kąpieli smalcowej. Dziś postanowiłem trochę ,,odchudzić” ten przepis i smalec zastąpiłem olejem. A jeśli chcecie się dowiedzieć jak pozbyć się piany podczas smażenia ,,kuleczek” to zapraszam do dalszej lektury.
Wiele osób zaskoczy wygląd tych pączków, mocno różnią się od tych sklepowych i to właśnie czyni je takimi uroczymy. Nie ma nic lepszego niż domowej roboty pączki bez ulepszaczy. Ja zawsze kilka wcinam od razu po upieczeniu, gdy są jeszcze cieplutkie. Wiem, że to nie zdrowe, ale jakże smakowite.
Burzy podczas smażenia można się pozbyć dodając do tłuszczu kilka kropel octu. Ot taki sekret. Najlepiej smakują oczywiście pieczone na smalcu, ale ja z racji zdrowotnych polecam olej. Pączusie najlepiej nadziewać różaną marmoladą lub jakąś inną – wasza ulubioną.
Składniki:
- 0,5 l mleka
- 10 dag drożdży świeżych
- 1/2 szkl. oleju
- 10 dag masła
- 1/2 szkl. cukru
- 1 kg mąki pszennej
- 8 żółtek
- 1 cukier waniliowy
- kieliszek rumu (lub wódki)
- szczypta soli
- słoik powideł (marmolady)
- 1 l oleju
- cukier puder
Przepis na domowe pączki wg przepisu mojej babci:
W jednym garnku podgrzewamy mleko, masło i cały cukier. Oddzielnie mieszamy żółtka z olejem, następnie dodajemy podgrzane składniki (nie gorące) i kruszymy drożdże. Odstawiamy na 10 min w ciepłe miejsce. Po wyrośnięciu całości wrzucamy do miski mąkę, sól, i rum. Całość może zostać odstawiona do wyrośnięcia jednak nie ma takiego obowiązku. Kolejnym krokiem jest wałkowanie ciasta na grubość ok. 1-2 cm . Szklanką wykrawamy zgrabne pączki, po czym nadziewamy je marmoladą, sklejamy i wrzucamy na gorący tłuszcz (najlepiej nadziać pączki po upieczeniu specjalną szprycą – ja dopiero jestem na dorobku więc może w przyszłości ją sobie sprezentuję). Pączki smażymy na nie za mocnym ogniu, aby je nie spalić. Okres smażenia zależy od wielkości pączka ok 5-10 min – trzeba próbować. Wyciągamy na papierowe ręczniki, po chwili posypujemy cukrem pudrem i pałaszujemy. Smacznego
Kapitan Cook
Powiązane wpisy:









Chętnie kiedyś zrobię sama pączki, na pewno takie są dużo lepsze od tych z cukierni:)
Bardzo interesujący tekst jak i cały blog, polecam go także moim znajomym. Keep it coming on and on!