Jak nie spierniczyć sobie Świąt?


Co sprawia, że nasze Święta takie, o jakich marzymy i na jakie czekamy? Przepyszna Wigilia? Strojna choinka? Wymarzone prezenty? Chyba wszystko naraz w świątecznym pakiecie, prawda? Jednak żadna z tych rzeczy, choć iście magiczne, nie pojawi się po machnięciu czarodziejską różdżkątrzeba je przygotować, ugotować, wyszukać i nabyć. Czasem bywa, że ten przedświąteczny galimatias nas przerasta, mamy serdecznie dosyć trwania w tropikalnej kuchennej temperaturze i nie możemy patrzeć na tłumy galeriowych zakupowiczów. Zmęczenie tymi przeżyciami nie pozwala nam później w pełni cieszyć się pięknym, bożonarodzeniowym czasem. Jak z taką złowieszczą wizją zacząć coroczne przygotowania?

Tłum ludzi na schodach ruchomych w centrum handlowym

Przede wszystkim trzeba się racjonalnie zastanowić, na co możemy mieć jakikolwiek wpływ. Ilość ludzi szalejących w galerii handlowej? Raczej nie jest to w naszej mocy, ale termin, jaki wyznaczamy sobie na zakup podarków już bardziej. Rozwiązanie tej i kilku innych, pierniczących Święta spraw, z pewnością pomogą Wam wyjść cało i zdrowo z wielkich przygotowań.

Współpraca w kuchni

Macie dwie lewe ręce do gotowania? Nic nie szkodzi, zamiast umiejętności kulinarnych możecie służyć miłą pogawędką, pokrojeniem marchewki w plastry albo przytrzymaniem pokrywki czy zmniejszeniem gazu pod bulgocącym garem. Taka drobna pomoc jest czasem naprawdę niezbędna, gdy robi się kilkanaście rzeczy jednocześnie! Postawmy się teraz z drugiej strony: biegacie po kuchni jak poparzeni, a domownicy wychylają tylko przerażone głowy zza futryny? Denerwuje Was to jeszcze bardziej, bo „przecież powinni się domyślić w czym Wam pomóc”? Od tej pory koniec z domysłami! W tak napiętej i gęstej od niedopowiedzeń domowej atmosferze można nabawić się wrzodów żołądka. Czy nie łatwiej i zdrowiej byłoby odstawić na bok dumę i jasno zakomunikować, że potrzebujemy wsparcia w mieszaniu bigosu i myciu naczyń? Pewnie, że łatwiej, a chętnych nie zabraknie.

Kobieta zmęczona gotowaniem łapiąca się za głowę

Podział obowiązków

Zarówno gotowanie, jak i inne świąteczne czynności, zawierają w sobie mnóstwo szczegółów przygotowawczych, bez których nie da rady ruszyć z robotą. Pewnie wolelibyście uniknąć irytującej sytuacji, w której np. ochoczo wkraczacie do kuchni, aby upiec pysznego karpika i okazuje się, że domownik rzekomo odpowiedzialny za kupno ryby zawiódł, bo był pewny, że zakupu dokona ktoś inny i odwrotnie. Ciężko jest pod natłokiem własnych sprawunków pamiętać na dodatek o cudzych i co chwilę upewniać się co do ich wykonania. Dlatego na samym początku prac trzeba jasno i konkretnie podzielić między sobą obowiązki dotyczące rozmaitych zakupów, przytargania choinki, ozdobienia jej, wykonania przeglądu sztućców, zmywania naczyń itd. Teraz musimy się tylko postarać o synchronizację i pilnowanie grafiku, a wszystko będzie grało jak wigilijna pastorałka.

Sprzątanie z dystansem

Tak to jest, że czujemy się bardziej świeżo i odświętnie, gdy mamy posprzątane, wypucowane mieszkanie. Nie ma jednak sensu przesadzać i obsesyjnie polerować wszystkich okien! Trochę kurzu na komodzie czy paprochów na panelach nie umniejszy Wigilii, natomiast oszczędzi nasze siły i nerwy. Warto też zastosować tu wcześniejsze zasady: jasnego podziału obowiązków i braku domysłów – usprawnią one świąteczne porządki i sprawią, że nie będą one dwudniową katorgą i ciągnącą się kłótnią. Pamiętajmy też, że wieczerzę spożywamy wieczorem i zapalamy wtedy jedynie świeczki i choinkowe światełka – w takim nastroju nikt nie będzie zwracał uwagi na kilka kapnięć barszczu na kafelkach. No chyba, że naszym „niespodziewanym gościem” będzie Małgorzata Rozenek z białą rękawiczką…

Mężczyzna w gumowych rękawiczkach zmęczony sprzątaniem

Prezentowy szał

Często zapominamy, że jeśli chodzi o świąteczne podarki, to bardzo wiele zależy od nas. Nie wystawiajmy się na pożarcie zwariowanemu, sobotniemu tłumowi. Jeśli naprawdę nie istnieje opcja, żebyśmy choinkowe zakupy zrobili tydzień lub dwa przed świętami, albo zamówili prezenty przez internet, to przynajmniej na buszowanie w sklepach wyłuskajmy chwilę w dzień roboczy. Poza tym, podarki wcale nie muszą być zaskakujące i niebywale wyszukane – ważne, żeby nie były kupionym w pośpiechu i rezygnacji byle czym. A może zamiast do galerii handlowej udać się na pobliski jarmark świąteczny? To kopalnia pięknego rękodzieła, domowych lub egzotycznych produktów spożywczych i oryginalnych zabawek – dla każdego coś niebanalnego. Warto też zaproponować wspólne kupowanie prezentów, np. z rodzeństwem rodzicom. Co dwie (lub więcej) głowy, to nie jedna, no i jakoś raźniej.

Trzy kobity na świątecznych zakupach

„Jest taki dzień, w którym gasną wszystkie spory…”

Nie ma rodziny idealnej – w każdej zdarzają się nieporozumienia, kłótnie, żale. Jeśli ktoś nas uraził, to ciężko nagle, na hasło „Święta!” cudownie mu wybaczyć. Nie zaszkodzi jednak uspokoić się i zachować neutralnie, powstrzymując się przed docinkami i pogarszaniem sytuacji. Wigilii nie celebrujemy (na szczęście) sami, więc nasze obrażanie się wpłynie na nastrój całej uroczystości i resztę bogu ducha winnych domowników. A jeśli czujemy, że trzeba z kimś wyjaśnić sporną kwestię, na którą nie było dotąd okazji lub czasu, tym lepiej – Święta to doskonały moment na zgodę.

Rodzina przy wigilijnym stole z kieliszkami

Wasza Wigilia nie musi być idealna! Nie będzie pokazana w reality show, ani fotografowana do magazynu kulinarnego – rodzina zrozumie, poczeka, albo oskrobie trochę przypalonego karpia. Z wieczerzy nie zapamiętacie przecież czystej lub brudnej podłogi, tylko uśmiechy najbliższych Wam osób. Świąteczny perfekcjonizm jest niezwykle męczący, a efekt i tak mija się z celem, czyli radością, bliskością i czułością na jedyne takie Święta w roku. Nie pozwólcie sobie na spierniczenie ich głupotami! :-)

5.00 avg. rating (96% score) - 3 votes