Blogerzy i vlogerzy od kuchni: Wygrywam z anoreksją


Jeżeli myślicie, że będzie to ballada o kolejnym blogu wychudzonej niewiasty, prowadzącej wirtualny pamiętnik, w którym dzieli się swoimi przeżyciami z resztą internautów – zawiodę Was. Dzisiejszym bohaterem artykułu z serii Blogerzy i vlogerzy od kuchni jest wysoki i dobrze zbudowany Maciej Blatkiewicz, autor bloga Wygrywam z anoreksją.

#jestęblogerę!

Tak jak już zdążyliście przeczytać Maciej pisze o jedzeniu w internetach. Ponieważ od dziecka je dużo i niezdrowo, postanowił zacząć dzielić się z ludźmi informacjami związanymi z miejscami, w których warto skosztować charakterystycznych dla nich dań. Ocenia restauracje z całej Polski (głównie z Poznania), produkty spożywcze, próbuje przygotowywać prawdziwe food porny, a także porusza tematy „około kulinarne”.

Skąd nazwa bloga? Już spieszę z wyjaśnieniem! Otóż kilka lat temu Bekon wybrał się na wakacje. Jak w każdym letnim kurorcie można było kupić gofry, pierścionek w automacie czy zrobić dziarę i poczuć się niczym Bolec z filmu „Chłopaki nie płaczą”. Maćkowi zapadł w pamięć jednak inny stragan – zwrócił uwagę na ten z koszulkami. Dostrzegł jedną z napisem „Wygrywam z anoreksją” i już wiedział, że nazwa będzie w punkt! Przekaz był prosty: „patrzcie na mnie, jestem gruby i umiem się z tego śmiać, mam do tego dystans”.

bekon11

Mało znane fakty

Ups, wydało się! Mamy kilka nowinek z backstage’u, których nie znajdziecie nigdzie indziej! Co robi Bekon po godzinach?

#mzf1: Jego ulubiona bajka to „Król Lew”.

#mzf2: Obejrzał 27 sezonów [!] Simpsonów.

#mzf3: Marzy o dalekich podróżach wszędzie tam, gdzie znajdzie dobrą strawę.

#mzf4: Obsesyjnie zaczytuje się w powieściach science-fiction.

#mzf5: Planszówki? Od roku nie gra w żadną inną niż „Ticket To Ride”.

Co jeszcze powiedział nam Maciek? Dlaczego bekon zdradza z kuchnią azjatycką? Oglądajcie! :)

#codogara wkłada?

Bloger ostro rzuca mięsem! Potwierdzeniem tych słów są jego preferencje zarówno kulinarne, jak i muzyczne. Uwielbia porządny tłusty bit z dobrym polskim flow, nie stroni również od chrupiącego bekonu, od którego wzięło się jego przezwisko.

Czym byłby artykuł „od kuchni” bez przepisu spod ręki jego głównego bohatera? Maciek wpuścił mnie do swojego kulinarnego świata, zrobił czary-mary (w gary) i raz dwa pojawiło się Oreo w bekonie! Tak, te słodkie ciasteczka, które zwykle moczycie w mleku! Ten gastrobloger miał na nie zdecydowanie innowacyjny kulinarnie pomysł. Zainteresowani? Scrollujcie! :)

Do przygotowania takiego deseru Maciek użył:

  • opakowania ciastek Oreo
  • wędzonego boczku w długich wąskich plastrach. Jeżeli znajdujecie się w posiadaniu niebotycznych ilości boczku surowego – możecie odetchnąć z ulgą – z powodzeniem zastąpi ten po obróbce, jednak nie liczcie na nadzwyczajny aromat deseru, uzyskiwany za sprawą mięsa wędzonego ;)
  • oleju/frytury
  • czekolady deserowej

1. Owijamy ciastka Oreo w plastry boczku. Po zawinięciu zakładamy końcówkę, by cała misterna konstrukcja nie rozpadła się podczas smażenia.

bekon2

bekon3

bekon4

2. Zawiniątka wrzucamy na głęboki, wrzący olej/fryturę. Smażymy tak długo, aż boczek się zarumieni. Zwykle trwa to ok. minuty.

3. Osuszamy ciastka w bekonie na papierowych ręczniczkach.

bekon5

4. Zajadamy!

bekon6

bekon7

Maciek przygotował dla Was jeszcze jeden challenge! Jak smakuje bekonowe Oreo skąpane w czekoladzie? Sami spróbujcie! ;)

bekon8

Wszystkie zdjęcia oraz przepis na ten wyborny specjał znajdziecie na blogu Wygrywam z anoreksją. Dziękuję Maćkowi za możliwość udostępnienia oraz zapraszam Was do odwiedzania jego strony :)

5.00 avg. rating (96% score) - 3 votes